NOWY ADRES MOJEGO BLOGA




Zapraszam!



Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Recenzje kosmetyków. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Recenzje kosmetyków. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 18 lutego 2014

Róże do policzków - PORÓWNANIE + ROZDANIE (zamknięte)

Na dzisiaj wybrałam bardzo bliski mi temat różów albo róży do policzków(wybaczcie te błędy ale ciężko pisze mi się po polsku). Dlaczego bliski? Bo uwielbiam róże! Jest to kluczowy element mojego makijażu. Lubię mieć wyraźnie podkreślone policzki - jak ruska baba (mam nadzieję, że nikogo tu nie obraziłam).

Zostańcie do końca - będzie konkurs!



Pod lupą dziś mamy:




  • MUA (Make Up Academy) w odcieniu Bubble Gum
  • Rimmel Lasting Finish w odcieniu 020 Pink Rose
  • Inglot z serii Freedom System AMC w odcieniu 68
  • The Body Shop Baked to Last w odcieniu Coral 
  • MAC z serii mineralnej w odcieniu Gentle
Tak więc jak widzicie przekrój dość ciekawy jeśli chodzi o różnorodność marek, półek cenowych i rodzaju wykończenia.

Pod uwagę będę brała 5 detali:

  • opakowanie
  • pigmentację
  • trwałość na twarzy
  • cenę
Czyli maksymalnie produkt może otrzymać ocenę 4/4.

Do dzieła!


MUA Make Up Academy


Opakowanie 1/1

Proste, łatwe w otwieraniu i zamykaniu, nie trzeba się siłować i łamać paznokci.

Pigmentacja 1/1

Niesamowicie mocna, matowa, trzeba uważać przy nabieraniu pędzlem żeby nie nabrać za dużo.

Trwałość na twarzy 1/1

Całkiem przyjemna, na tłustej cerze utrzymuje się spokojnie 5-6 godzin.

Cena 1/1

Skandalicznie niska bo £1


RIMMEL

Opakowanie 1/1

Tak samo jak w przypadku MUA, opakowanie jest bardzo proste, łatwe w otwieraniu.

Pigmentacja 0/1

Tutaj niestety pigmentacja jest dużo słabsza, z drobinkami lekko rozświetlającymi twarz i nie trzeba się starać przy nakładaniu tak jak z MUA. Ja osobiście muszę się namachać trochę, żeby zobaczyć jakiś kolor na poliku :P

Trwałość na twarzy 1/1

Całkiem przyjemna bo utrzymuje się spokojnie 7-8 godzin.

Cena 1/1

Bardzo przystępna bo £3.99


INGLOT

Opakowanie 1/1

Bardzo wygodne, tylko trzeba zainwestować w kasetkę

Pigmentacja 1/1

Bardzo mocna, matowa i tak jak w przypadku MUA, trzeba bardzo uważać przy nakładaniu

Trwałość na twarzy 1/1

Dosyć długa, spokojnie 8 godzin

Cena 1/1

20 zł ale do tego jeszcze trzeba zainwestować w pojedynczą kasetkę - extra 13 zł

The Body Shop

Opakowanie 1/1

Tak samo jak poprzednicy, proste i łatwe w obsłudze

Pigmentacja 1/1

Jest to róż mineralny, wypiekany z leciutkimi drobinkami, pigmentację ma dość mocną jak na róż wypiekany. Do tego jeszcze ma na boku rozświetlacz, niezbyt napigmentowany niestety.

Trwałość na twarzy 1/1

Trwałość to około 5-6 godzin.

Cena 0/1

£12

MAC

Opakowanie 1/1

Identycznie jak w pozostałych różach, łatwość w otwieraniu i zamykaniu

Pigmentacja 1/1

Bardzo dobra jak na róż wypiekany z lekkimi drobinkami. 

Trwałość na twarzy 0/1

Na mojej tłustej cerze to niestety nie za długo bo 4-5 godzin

Cena 0/1

Skandalicznie wysoka £20!

Czas na podsumowanie!

Czego szukam w idealnym różu?
Trwałości i pigmentacji. Cena też jest plusem.
Tak więc zwycięzców mam dwóch:
INGLOT i MUA :)
I kto by pomyślał, że MAC znajdzie się u mnie na samym dole listy...


______________________________________________________

niedziela, 9 lutego 2014

Podkład L'Oréal Nude Magique Eau de Teint







Dzisiaj zapraszam na pierwsze wrażenie podkładu L'Oreal Nude Magique de Teint.
Z tego co wiem, podkład nie jest jeszcze dostępny w Polsce - nie wiem dlaczego, gdyż w Anglii i w USA jest dostępny na rynku już od kilku miesięcy.

Byłam bardzo ciekawa tego produktu, ponieważ szukałam czegoś lekkiego do mojej tłustej cery. Wcześniej używałam Max Factor Facefinity 3 w 1 oraz L'Oreal True Match, ale oba były za ciężkie i tworzyły tapetę :(
Producent twierdzi, że Nude Magique jest lżejszy od wody i ma lekkie do średniego krycie - a o takie mi chodzi.

Zacznijmy więc od opakowania. Buteleczka jest szklana i prezentuje się naprawdę ładnie. Jeśli chodzi o pojemność to jest zdecydowanie mniej niż możemy się spodziewać w normalnych pokładach bo tylko 20 ml. Cena to około £10 czyli mniej więcej 50 zł.
Buteleczka nie ma dozownika czy pompki, poprostu wylewa się podkład bezpośrednio na palec, najpierw trzeba go wstrząsnąć, przy czym trzeba bardzo uważać bo jest niesamowicie rzadki i łatwo go niechcacy rozlać.
Jak do tej pory to widziałam tylko 5 kolorów, które są dostępne na Angielskim rynku, i gama kolorystyczna jest od ciepłego ivory do ciemnego beżu.

Testowałam ten podkład na sobie przez ostatnie 5 tygodni, i jak do tej pory to jestem bardzo zadowolona. Krycie można bez problemu budować kolejnymi warstwami podkładu, bez efektu tapety. Produkt utrzymuje się około 5-6 godzin na cerze tłustej. Przy nakładaniu ma bardzo aksamitną  konsystencję i rozprowadza się niesamowicie szybko i przyjemnie ( prawdopodobnie za sprawą silikonów).

Sumując, produkt daje bardzo naturalne krycie i jest napewno jednym z moich ulubieńców.

Zapraszam do czytania moich pozostałych postów i do lajkowania :) jak również na