NOWY ADRES MOJEGO BLOGA




Zapraszam!



środa, 16 lipca 2014

Projekt Denko Czerwiec


Dziś kolejna porcja "pustaków". Moja misja to zużywać produkty już pootwierane do końca bez otwierania tysiąca podobnych rzeczy i wyrzucania w połowie niedokończonych kosmetyków bo tracą świeżość. Poza tym, dopiero projekt denko uświadomił mi jak dużo różnych kosmetyków zużywam na przestrzeni kilku tygodni, jest tego niezła ilość ale nic na to nie poradzę...Lubię się miziać różnymi produktami...



Vita Liberata - organiczny samo-opalacz, daje naturalny kolor opalenizny, same naturalne składniki, nie ma mocnego charakterystycznego smrodku samo-opalacza, obecnie mój faworyt, niestety ma jeden duży minus - cena jest bardzo wysoka.

Lirene Golden Charm - balsam do ciała ze złotymi drobinkami. Okropny! Ma formę żelu i poprostu nie wysycha na skórze, za żadne skarby nie chce się wchłonąć, do tego jeszcze wysusza skórę.Koszmarny.

Original Source - żel pod prysznic o zapachu kokosa. Rewelacja! Śliczny zapach, nie pieni się ale nawilża skórę. Mój ulubieniec tego lata.

V05 - odżywka do włosów. Pomaga rozczesywać włosy po umyciu do tego ładnie pachnie. I to by było na tyle.

The Bodyshop - suchy olejek do ciała, twarzy i włosów. Fajnie nawilża skórę gdy nałoży się go na wilgotną skórę. Nie próbowałam go użyć do twarzy ani do włosów. Zapach mango jest ok. Dosyć wydajny to trzeba przyznać.

Herbal Essences - odżywka do włosów, moja ulubiona, zawsze do niej wracam ze względu na kokosowy zapach który uwielbiam, do tego pomaga rozczesać włosy. Generalnie taka 400 ml odżywka to mi starcza na 2 tygodnie przy codziennym myciu włosów.



Ziaja Ulga - peeling enzymatyczny do twarzy. Nie był najgorszy, swoje zadanie spełniał, dość wydajny i tani. Jedyny minus to w składzie ma parabeny.

Baylis & Harding - mydło do rąk w płynie. Śliczny zapach truskawek ze śmietaną, bardzo dobrze nawilżał dłonie i zapach utrzymywał się jeszcze jakiś czas po umyciu na dłoniach. Kolejny ulubieniec.

La Roche Posay - Effaclar żel do mycia twarzy. Mam cerę tłustą bez skłonności do wyprysków. Ten żel nie był jakiś szczególnie wyjątkowy, zmywał makijaż, nie podrażniał ale szczerze za tą cenę spokojnie mogę znaleźć kilka tańszych zamienników które tak samo dobrze się sprawdzają. Nie kupię ponownie.

Sure (Rexona) - sztyft pod pachy, nie zostawia żadnych białych plam na ciemnych ubraniach co jest plusem, zapach bardzo delikatny. Fajny produkt.

Neutrogena TGel - szampon dla osób z problemami skóry głowy czyli dla mnie. Jedyny szampon który używam od kilku lat, po którym nie swędzi mnie głowa i nie tworzą się strupy.

L'oreal Elnett - lakier do włosów, mój ulubieniec wszech czasów, zużywam jedną dużą (400 ml) butlę na dwa miesiące. Lepszego lakieru jeszcze nie znalazłam.



Dermalogica Professional - Daily Microfoliant to nic innego jak biały puder do codziennego mycia twarzy. Wystarczy pół łyżeczki do herbaty nasypać na rękę, zmieszać z wodą i rozetrzeć w rękach żeby powstała papka. Świetnie zmywa makijaż i oczyszcza twarz. Nie wysusza i nie podrażnia. Niesamowicie wydajny, starczył mi na dobre pół roku codziennego używania. Jak mi się pokończą żele do mycia twarzy to na pewno zakupię ponownie.

Max Factor Masterpiece Max - tusz do rzęs, wieloletni ulubieniec ze względu na silikonową szczoteczkę i trwałość na rzęsach. Teraz mam zamiennika 5 razy tańszego z Essence.

Sanctuary Spa - masło do ciała. Ładnie nawilża, lekka konsystencja, zapach trochę taki bardziej na zimę ale ogólnie fajny produkt.

Batiste - suchy szampon o zapachu cherry. Najlepszy suchy szampon na rynku, odświeża włosy i fajnie pachnie. Cóż więcej można chcieć od suchego szamponu...

Original Source - żel pod prysznic o zapachu truskawek i wanilii. Poprostu niebo na ziemi. Razem z wcześniejszym kokosowym żelem mój kolejny ulubieniec tego lata, aż chce się go zjeść :)

To by było na tyle. Dajcie znać czy używałyście któregoś z tych kosmetyków i jak wam się sprawdził.

Pozdrawiam i do kolejnego razu xx

7 komentarzy:

  1. Sporo znajomych rzeczy :) Szczególnie original source coconut <3 mniami! :)
    Pozdrawiam :)
    Zapraszam też do mnie http://double-identity.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwielbiam original source. Z chęcią zajrzę ;)

      Usuń
  2. Fajne zużycie :-)
    Miałam również ten żel z Larosche Posey ale nie sprawdził się u mnie kompletnie , chociaż mam cerę trądzikową i tłustą :-(
    Suchy szampon uwielbiam !!! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten żel do zupełnie nie wart swojej ceny, szału u mnie też nie zrobił.

      Usuń
  3. Żel kokosowy pod prysznic miałam i też zachwycił mnie zapachem :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetne zużycia ;) Muszę wypróbować ten peeling enzymatyczny z Ziaji ;)

    OdpowiedzUsuń